INTERPRETACJE 2012
DZIEŃ KOBIET W TEATRZE
... A W NIM – O MIŁOŚCI UPOJNEJ, ZDRADZONEJ, PIERWSZEJ, OSTATNIEJ... Świetne piosenki, znakomite skecze, urokliwy konferansjer... Więcej...
JESZCZE NIE PORA NAM SPAĆ
3 marca zapraszamy na DZIWOWISKO KABARETOWE "Jeszcze nie pora nam spać", przygotowane dla Państwa wspólnie z krakowską Grupą Rafała Kmity. Więcej...
JEKYLL W LUTYM
JAK KUPIĆ KSIĄŻKĘ "STĄD DO BROADWAYU"?

"Stąd do Broadwayu. Historia Teatru Rozrywki" – to unikatowa książka Krzysztofa Karwata. „(...) Odwołując się do relacji krytyków zarówno z prasy miejscowej, jak i ogólnopolskiej, przede wszystkim zaś do własnej pamięci wiernego świadka, a nierzadko także recenzenta chorzowskich premier, Krzysztof Karwat tworzy barwną i niezwykle zajmująca opowieść o kolejnych sezonach w Teatrze Rozrywki. Właśnie opowieść, bowiem mnogość zdarzeń i faktów ujęta została w ramy żywej, sprawnej narracji, który nadaje im wyraźny ład, a język »giętki«, nie stroniący i od metafor, i od wyrażeń potocznych, stanowi mocny, dodatkowy walor książki. Co jednak oczywiście najważniejsze, to jej wartości poznawcze. Czytelnik znajdzie w pracy Karwata nie tylko wszelkie niezbędne informacje o twórcach przedstawień, również – w wielu wypadkach – mini-rekonstrukcje spektakli, powiązane zawsze z ciekawą interpretacją i oceną (...). (fragmenty recenzji wydawniczej prof. dr hab. Ewy Wąchockiej z Instytutu Nauk o Kulturze Uniwersytetu Śląskiego)
KSIĄŻKA JEST DO KUPIENIA W KASIE TEATRU ROZRYWKI (w cenie 25 zł) LUB WYSYŁKOWO (25 zł plus 10 zł za przesyłkę). Jeśli wybiorą Państwo wariant wysyłki, prosimy o dokonanie przelewu (35 zł za 1 książkę) na konto Teatru:
nr 37 1050 1243 1000 0010 0000 4497
W tytule przelewu proszę wpisać tytuł książki, liczbę zamawianych egzemplarzy oraz adres, pod który należy książkę wysłać. Teatr prześle książkę listem poleconym w ciągu dwóch dni roboczych od dnia otrzymania należności.
A oto fragment książki
W połowie lat osiemdziesiątych nikt (...) nie mógł przesądzić, że Miłkowskiemu się uda. Jakiegoś solidniejszego wsparcia spoza samej struktury tej koślawej machiny teatralno-instytucjonalnej przecież nie miał. Nikt też nie roztaczał nad nim nadzwyczajnie szerokiego parasola ochronnego i sztucznie nie wydłużał okresu próbnego. Był i pozostawał człowiekiem spoza układów. I jeszcze raz podkreślmy: na Górnym Śląsku właściwie nieznanym. Długo zaś wygrywało przekonanie, że te jego wysiłki i tak na niewiele się zdadzą, bo pomysł utrzymania na »robotniczym Śląsku« teatru muzycznego, innego od operowego czy operetkowego, i tak prędzej czy później musi okazać się pomyłką. I całe szczęście, że wielu ludzi tak myślało, bo chyba właśnie także dlatego nikt z możnych tego lokalnego świata nie rzucał mu nadzwyczajnie ciężkich kłód pod nogi. Nikt poważny nie zgłaszał potrzeby natychmiastowego poprawiania tego, co jeszcze na dobre nie powstało. Nikt nie podsuwał urzędnikom i władzy odpowiedzialnej za chorzowski teatr teczek z nazwiskami swych protegowanych, kandydatów na takich artystycznych majstrów, którzy »zrobią to lepiej«. Chyba zatem nikt poważny nie chciał Miłkowskiego ze stołka dyrektorskiego zrzucić. Bo co to był za stołek? Taki chybotliwy i na dodatek postawiony między kubłami z farbą a stertami reglamentowanych cegieł, z których ciągle nie można było zbudować prawdziwego teatru.








